Miała zdobyć USA, a podbiła cały świat. VW Jetta VI 1.6 TDI CR

Miała zdobyć USA, a podbiła cały świat. VW Jetta VI generacji to kwintesencja globalizmu. Zaprojektowana przez Niemców z myślą o Stanach Zjednoczonych, złożona w Meksyku z polskimi silnikami i skrzyniami biegów, nieznana w Niemczech, stała się jednym z najbardziej popularnych aut na świecie.

Jak to możliwe, że ta kombinacja się udała? Kluczem do odpowiedzi jest tak naprawdę powrót do korzeni, czyli auto dla ludu. Wzorzec? W moim odczuciu ku zdziwieniu innych była nim Toyota Corolla. Zaraz zaraz, a co z Golfem? Przecież Jetta to jego wersja sedan – otóż nie. Są to dwa diametralnie rożne auta, które łączą może tylko podzespoły, ale stworzone zupełnie do czego innego. Volkswagen już od paru dobrych lat nie robi aut dla ludu, a modele mające brylować w swoich klasach, ucierające nosa nawet przedstawicielom klasy premium. W Europie samochodem dla ludu stała się należąca do Volkswagena Skoda. Jetta tak naprawdę została zaprojektowana po to by zrobić solidne zamieszanie na rynkach, gdzie Skoda nie ma jeszcze ugruntowanej pozycji. Czym zatem przypomina ono Corolle? Otóż te dwa modele łączy rodzaj nadwozia typu sedan, brak rażących wad oraz solidne i tanie wykonanie. Jetty nie kupuje się sercem, ją kupuje się dlatego, że nie potrafiliśmy sobie wytłumaczyć w czym konkurencja jest lepsza. My mieliśmy okazję przez dwa lata użytkować model 1.6 TDI CR, którym zrobiliśmy prawie 120 tyś km. Zapraszamy do naszej recenzji.

Czemu niepopularny sedan? Przecież w grupie VW jest już gotowe podobne auto o nadwoziu liftback, które na starym kontynencie zrobiło furorę – mowa o Skodzie Octavi II.

Otóż by zrobić auto globalne, musi ono wyglądać drożej niżeli kosztuje w rzeczywistości.  Sedan jest synonimem luksusu, tak pożądanego w USA czy Azji. Wykonanie? – Solidnie, nie koniecznie premium. Auto ma być okazją i nią jest. Przez wiele lat było to jedno z najtańszych aut w USA. Linia nadwozia wygląda bardzo elegancko. Proporcje samochodu są lepiej dopasowane niżeli w droższym Pasacie B7. Wady? Bardzo łatwo urwać tylne zgrabne chlapacze, które są sztywne i niskie.

Wnętrze – zgrabne, eleganckie i do bólu praktyczne. Obsługa samochodu jest tak prosta, że nie musimy spędzać godzin na wertowaniu instrukcji obsługi.

Fajna pozycja za kierownicą sprawia, iż długie trasy dla samochodu to chleb powszedni. Zaskakuje ilość miejsca na obydwu kanapach oraz ogromny bagażnik. Ilość schowków, uchwytów na napoje powinna stanowić wzorzec w swojej klasie, ale nie zapominajmy, że tak miało być – w końcu jest to niemieckie auto zaprojektowane dla USA. Ogromny plus za genialne radio oraz nagłośnienie. Czysty oraz słyszalny dźwięk dobiega do naszych uszu już przy najbardziej ściszonym radiu. Jeżeli miałbym czegoś się czepić, to materiałów użytych do wykończenia drzwi, czy mało wydajnej klimatyzacji. Podkreślam tylko, że w tym modelu jest to czepianie się – Volkswagen daje nam alternatywę. Nie podoba ci się to kup Golfa.

Przestrzeń, przestrzeń i jeszcze raz przestrzeń – dla całej rodziny

Jedyny minus to zawiasy klap bagażnika zachodzące do środka kradnące odrobine miejsca. Na plus zasługuje odporna na zabrudzenia tapicerka, oraz wysoki poziom bezpieczeństwa. Oczywiście bardziej rodzinną alternatywa jest VW Golf Kombi, ale wygląda zdecydowanie mniej prestiżowo niżeli nasza zgrabna Amerykanka.

Jazda – Bez fajerwerków, ale też bez wad – po prostu porządnie.

Silnik 1.6 TDI o mocy 105 km imponuje momentem, zużywa mało paliwa (między 4-6 litrów / 100 km). Skrzynia biegów mimo, iż 5 biegowa ma długie przełożenia przez co nadaje się na autostradę lepiej niżeli niejedna 6-stka. Lewarek pracuje lekko i precyzyjnie – biegi wręcz same wpadają. Cieszy nas to szczególnie, gdyż są to elementy montowane u nas w kraju. Wielowachaczowe zawieszenie jest trwałe i sprawią, że samochodem przyjemnie jeździ się po krętych drogach. Oczywiście nie możemy porównywać go do genialnego Focusa, ale jest przyzwoicie. Jedyna wada to podatność na boczny wiatr spowodowana niską masą auta.

Sytuacja rynkowa

W Polsce nowy model był dość drogi, a logo VW zapewnia mu niski spadek wartości. Niska popularność, czy nawet niedostępność samochodu na pozostałych rynkach europejskich sprawia, że zagraniczny import ogranicza się do modeli z USA. Warto podkreślić, że Jetty sprzedawane w USA są gorzej wykonane i wyposażone niżeli te przeznaczone na rynek europejski. Bezwzględnie należy również sprawdzić ich przeszłość w Amerykańskiej bazie szkód ubezpieczeniowych CARFAX. Kto kupował w Polsce nową Jette? – przede wszystkim floty, gdyż jest to idealne auto firmowe oferujące troszkę prestiżu Passata w cenie golfa. Tym samym zdecydowana cześć oferty używanej stanowią krajowe diesle z dużym przebiegiem w wysokiej cenie.

Awaryjność to pojęcie, którego Jetta nie zna

Auto nie ma zbyt wielu bajerów, a solidna prosta konstrukcja zapewnia bezproblemowe eksploatacje. Jedyny punkt na jaki musimy zwrócić uwagę to jakość paliwa, gdyż wtryskiwacze Simensa są bardzo wrażliwe na jego jakość. Na przestrzeni prawie 120 000 Km, użytkowany przez nasz egzemplarz nigdy się nie zepsuł ani nie musiał jechać z „czymś” do serwisu. Co ciekawe hamulce, zawieszenie, sprzęgło, dwumas potraktowały te „kilka” tysięcy km jako lekką rozgrzewkę. Oczywiście decydując się na modele TSI, czy wyposażone w skrzynie DSG musimy mieć na względzie typowe dla nich awarie. Pozytywnym zaskoczeniem była dla nas również praca filtra DPF, o którym poprostu zapomnielismy że jest. Teraz wiemy, iż zapewne była to sprawką kontrowersyjnego oprogramowania sterowania silnikiem, które zawyża emisje kosztem bezawaryjności układu.

Udane dwa lata z smutnym finałem

Naprawdę udane dwa lata użytkowania zakończone smutnym finałem. Samochód do bólu udany, idealna propozycji dla kogoś komu zależy na prestiżu. Recepta więcej za mniej tłumaczy międzynarodowy sukces samochodu, który chętnie jest kupowany w USA czy Chinach. A w naszym kraju? Jest to propozycja zdecydowanie dla flot. Wybierając auto rodzinne bardziej praktyczny i lepiej wykonany wydaje się Golf. Największy konkurent? Myślę, że Octavia II, która mimo, iż lepiej wykonana nie daje tyle prestiżu i gorzej wygląda. Niestety finał testu okazał się smutny, gdyż jak nam doniósł kolejny użytkownik pojazdu, samochód został skradziony na terytorium Górnego Śląska, kilka miesięcy po zakupie. Szkoda, bo naprawdę był to udany i dobrze utrzymany egzemplarz, a nowy użytkownik bardzo zadowolony z zakupu. Popularność wśród złodziei jest to niestety wada samochodów marki VW.

Podoba ci się nasz test? Chcesz więcej? Dołącz do naszych społeczności (Facebook, Instagram, Twitter, YouTube).

Post Author: Andrzej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *