Chillout za kierownicą / Zwiedzanie Greckiej Krety Fiatem 500 1.2

Słoneczna grecka wyspa Kreta jest popularnym miejscem odpoczynku dla turystów z całego świata. Czy jest to miejsce również dla fanów wycieczek samochodowych? Jaka jest motoryzacja na tym kawałku raju otoczonym krystalicznie czystą wodą? By odpowiedzieć Wam na te dręczące nas wszystkich pytania, postanowiliśmy wybrać się na nią by przeprowadzić niezbędne ku temu badania 😊.Warunki prowadzenia procesu poznawczego były bardzo proste: wiosna (środek maja), wysoka temperatura, wiatr pozwalający przetrwać upały, rześka woda zachęcająca do kąpieli nie tylko „morsy”. Narzędzia poznawcze: nowy czerwony Fiata 500 z benzynowym silnikiem 1.2. Metody poznawcze: Długie rozmowy z mieszkańcami Krety, oraz wiele godzin spędzonych za kierownicą.

Przyznam szczerze, że eksperyment ten od samego początku wydawał się być skazany na sukces i jak pokazała rzeczywistość – tak było.

Co oferuje Kreta ludziom takim jak my? Setki kilometrów wąskich i krętych dróg (niestety dziurawych) ciągnących się wybrzeżami nad krystalicznie czystą wodą, oraz górami które z jednej strony wchodzą do morza, z drugiej strony w centrum wyspy przytłaczają swoją wielkością i zaśnieżonymi jeszcze szczytami. Całość doprawiona jest licznymi przełęczami, wąwozami serpentynami, tunelami oraz zielonymi i spalonymi słońcem gajami oliwnymi położonymi na pagórkach, z których z pomiędzy gór i niewielkich miasteczek połyskuje tafla niebieściutkiego morza. Wiosna jest szczególnie dobrym czasem by wybrać się w to miejsce, gdyż wyspa jest pełna kolorowych kwiatów, a drogi nie są jeszcze przepełnione turystami.

Naszą bazą wypadową była miejscowość Chania położona w północno – zachodniej cześci wyspy. Lokalni mieszkańcy polecili nam jako „must visit” trzy miejsca dobre na samochodową wycieczkę: rajską plażę w miejscowości Falassarna (północny zachód wyspy), rezerwat przyrody Elafonissi (południowy zachód wyspy) z równie spektakularną plażą i piękną rafą, oraz majestatyczny wąwóz Topolia, którym podążamy jadąc do Elafonissi.  Poza tymi miejscami warto „pobłąkać” się po wyspie, gdyż dosłownie każda droga zachwyca –  to co dla Kreteńczyków jest po prostu Kretą, dla nas może być drogą marzeń.

Jak się jeździ po Krecie? Z pozoru jest w tym trochę szaleństwa, gdyż ogólne lekceważenie przepisów sprawia wrażenie, że jazda tutaj jest ryzykowna. Nic bardziej mylnego – wrodzony u Greków brak pośpiechu, sprawia, iż ludzie w tym całym bałaganie jeżdżą wolno i ostrożnie. Tak naprawdę największym zagrożeniem dla nas są dzikie kozły czy kawałki skał na drogach. Po tygodniu spędzonym na kreteńskich drogach czuliśmy się tutaj bezpieczniej niżeli na zakorkowanych małopolskich asfaltach. Warto w tym puncie podzielić się z Wami kilkoma wskazówkami:

  • Kreteńczycy zawsze znajdą miejsce do zaparkowania (nawet kosztem przepchania innego pojazdu) dlatego warto po zaparkowaniu zastanowić się czy: a) ktoś nas zastawi tak że nie wyjedziemy, b) ktoś nas nie „przeparkuje” rysując nam zderzaki)
  • Na krętych drogach łatwo o kolizje – lokalni mieszkańcy jadąc po serpentynach trąbią, gdy nie widać co jest za zakrętem. Warto również tak robić.
  • Zrób miejsce by można cię było wyprzedzać – Kreteńczycy na głównych drogach trąbą, gdy chcą byś zjechał na pobocze by mogli cię bezpiecznie wyprzedzić. Należy tu uważać, bo często na poboczu leżą głazy.
  • Miej oczy dookoło głowy – słabo widoczne pasy ruchu, okrążające cię skutery sprawiają, iż łatwo o kolizję.
  • Przede wszystkim nie zrobić wypadku – to jest chyba jedyna przestrzegana reguła drogowa, która sprawia, że wbrew pozorom jeździ się tutaj całkiem bezpiecznie.

Jaka jest kreteńska motoryzacja? Na pewno mocno dał jej w kość kryzys oraz bezsensowne przepisy mające na celu wydzieranie pieniędzy od greckich obywateli. Przykładem może być tutaj obowiązujący podatek naliczany od każdego kolejnego auta, gdy jest ich więcej niż jedno. Mówimy tutaj o kwocie 3-4 tyś euro rocznie/samochód. Do tego absurdalnie droga benzyna kosztująca 1,5-1,7 Euro za litr. Takie przepisy położyły tutaj całkowicie rynek samochodów używanych. Jeszcze kilka lat temu spotkać można było w okolicach Tarnowa komisy samochodowe oferujące auta z Grecji, a teraz na Krecie popularne są firmy oferujące import aut z Polski. Miłym akcentem była obecność i popularność polskich opon Kormoran na tamtejszym rynku.

Jasną stroną kreteńskiej motoryzacji są samochody, które możemy spotkać na tamtejszych ulicach. W przeciwieństwie do naszego kraju nie ma tutaj dużych aut typu SUV, oraz dominacji niemieckiej motoryzacji. Przeciwnie samochody takie jak Audi, VW, Mercedes są raczej egzotyczne i spotykane najczęściej na taksówkach. Na Krecie rządzą 3 grupy pojazdów nadające niepowtarzalny charakter temu miejscu:

  • Japońskie półciężarówki w absolutnie każdym wieku. Powszechne głównie na farmach oliwkowych, ale również spotykane w miastach.
  • Małe auta z wypożyczalni, głównie modele Fiata, Peugeota, Citroena, Renault, Suzuki, Nissana, Hyundaia, Toyoty. Auta te stanowią również trzon oferty samochodów używanych dostępnych w komisach.
  • Auta włoskie lub francuskie w każdym wieku z silną dominacją Alfy Romeo i Peugeota. Co ciekawe większość tutejszych Alf to benzyny.

Nasz mały Fiat 500 komponował się idealnie z kreteńskimi drogami, niczym ser feta z pomidorami w tutejszych sałatkach. Mały zadziorny, do przesady stylowy robił nie tylko na nas wrażenie, ale i na innych. Za każdym razem, gdy spoglądał na nas turysta w wypożyczonym Suzuki, czy Hyundaiu w jego oczach było widać złość, że nie wybrał uroczego Fiata. Do przesady duża biała kierownica, precyzyjny układ kierowniczy, dynamicznie zestrojone zawieszenie w połączeniu z cicho pracującym, nie za mocnym, ale za to walecznym silnikiem stanowiło doskonałą kombinacje dającą mu wyraźny charakter oraz niepowtarzalną radość z jazdy na krętych drogach. W tym aucie nie chodzi o moc, przyśpieszenie czy prędkość – chodzi o to, że gdy siedzimy za jego kierownicą nie znika ci uśmiech z twarzy. Więcej o testowanym fiacie będziecie mogli przeczytaj w osobnym teście.

Podsumowując nasz eksperyment stwierdzamy, iż na pewno są na świecie bardziej kręte, szybsze i równiejsze drogi. Ale ta piękna wyspa ma to coś czego nie spotkamy nigdzie indziej.  Nie jest to może miejsce, gdzie powariujemy samochodem, ale pośpiech, prędkość ogólnie nie pasują do Grecji. Tego właśnie luzu i czerpania rozkoszy z jazdy brakuje w naszym kraju i dlatego warto odwiedzić Kretę by móc doświadczyć samochodowego chilloutu skąpanego słońcem i egzotycznymi widokami. Jadąc to na wakacje nie ma sensu inwestować w wypożyczanie mocnych samochodów. Tutaj do szczęścia wystarczy parę koni, dobre zawieszenie i dużo stylu. Dlatego w naszej ocenie Fiat 500 pozwala jak nic innego odkryć to o co chodzi w kreteńskiej motoryzacji.

Post Author: Andrzej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *